wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział III

Heej! :3 Jest rozdział. Krótki, no ale tyle zdążyłam przepisać :D Wrzucam już, bo dawno nic nie dodałam, ale następny będzie dłuższy. I promise! ♥
Teraz się już troszkę dzieje, chyba... Ale się rozkręcam, aż za bardzo! Bo wymyślam takie głupoty, że masakra, ale postaram się stworzyć coś dziwnego, niespotykanego, a w miarę stosownego i pasującego ^^ 
W dalszym ciągu zastanawiam się nad imieniem dla synka Damona i Eleny ;D Ale już mi coś chodzi po głowie C:
Czytaaajcie! :)



Damon

            Kawa. Tak, dokładnie tego mi było trzeba.
            Uniosłem oczy znad filiżanki i spojrzałem na młodszego brata, który zdawał się ze mnie śmiać. Owszem, to Ethan powiedział nam, że kawa wyostrza wampirze zmysły i zmniejsza apetyt dużo lepiej od alkoholu, ale skąd miałem to wiedzieć? Zazwyczaj, a raczej nigdy jej nie pijałem, ponieważ wampiry nie muszą spać, bo i tak się nie męczą. No w grę wchodzi jedynie jakiś pojedynek, po którym trzeba zregenerować siły, ale krew w zupełności wystarcza. Za to kawa mi naprawdę posmakowała. 2 łyżeczki cukry, mleko i kostka lodu… Pyszności. Jej zapach również był kuszący.
            - Masz jakiś problem? – zapytałem Ethana, który natychmiast spoważniał i zaczął zajadać się naleśnikami.
            Chłopak pokiwał głową, ale po chwili znowu zaczął się uśmiechać. Postanowiłem to zignorować. W tym momencie zadzwonił telefon. Wyciągnąłem go z kieszeni i zdziwiony, kto dzwoni, odebrałem go.
            - Damon Salvatore, o co chodzi? Tak, oczywiście. Dobrze, zaraz tam będę.
            Zakończyłem połączenie i szybko wstałem z miejsca. Młodszy chłopak uniósł pytająco brwi i głośno przełknął ostatni kęs.
            - Co się stało?
            - Kolejna ofiara – odrzekłem szybko i zakładając kurtkę wybiegłem z pensjonatu.

~*~

Klaus

            Otarłem z twarzy ostatni krople krwi i w końcu postanowiłem odebrać telefon, który od dłuższego czasu nie dawał mi spokoju.
            Zacisnąłem szczękę.
            - Czego? – zapytałem ostro, chociaż starałem się zapanować nad głosem. Po jedzeniu jestem strasznie wrażliwy, szczególnie, kiedy nie jadłem od tylu dni.
            - Woah! Spokojnie, kolego – Damon odparł przymilnie – Co ci jest? Z resztą… Nieważne. Mamy robotę. Przyjedź na komisariat.
            Mężczyzna już zamierzał się rozłączyć, ale zapytałem się go, co się stało. Zapewniał, że to coś ważnego, ale nie chciał zdradzać nic przez telefon. Westchnąłem zrezygnowany.
            - Powiedz mi tylko, czy to jest to o czym myślę?
            - Zależy o czym myślisz… Nie mam teraz czasu. Powiem tyle – mamy kolejną ofiarę.
            - Wampir?
            - Wszystko na to wskazuje.
            Rozłączyłem się, wcześniej obiecując, że spotkamy się za dwadzieścia minut. Przebrałem się w świeże ubrania, a woreczek po krwi wyrzuciłem do specjalnego pojemnika. Ostatnio odczuwałem większe pragnienie, niż zwykle. Nie miałem pojęcia dlaczego, a najgorsze jest to, że nawet alkohol, czy kawa nie łagodziły tego uczucia.
            Ręką przeczesałem włosy i powędrowałem do samochodu. W mgnieniu oka znalazłem się na komisariacie i witałem się z Damonem i szeryf Forbes, która była zarazem matką mojej dziewczyny. Trochę niezręczna sytuacja.
            Kobieta opowiedziała nam szybko, jakie ma podejrzenia, ale trochę, a nawet bardzo zdziwiliśmy się, kiedy powiedziała, że to sprawa wampira! Wysłałem brunetowi telepatyczny przekaz, że musimy bardziej uważać, skoro Rada o nich wie. Próbowała przekonać nas, że wampiry naprawdę istnieją, a my z Klausem dobrze odgrywaliśmy swoje role, niedowierzając jej.
            - W takim razie, dlaczego napadły na miasto dopiero teraz? – zapytałem.
            - Właśnie to jest wasze zadanie. Wiem, że wierzycie w te krwiożercze istoty, ponieważ jest to wiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie, wśród rodzin założycieli. Mam nadzieję, że nam pomożecie.
            Spojrzałem na młodszego wampira i wpadłem na pewien pomysł.
            - Dobra, nakryła nas pani. Doskonale zdajemy sobie sprawę z zagrożenia i myślę, że jesteśmy w stanie pomóc – kobieta kiwnęła głową, a ja dostrzegłem w jej oczach trumf, ale zmieszany ze smutkiem i przerażeniem – Ja i Damon jesteśmy… My jesteśmy tak, jakby łowcami wampirów. Sam zabiłem już kilka tych stworzeń, więc może zdołamy coś wymyślić – uśmiechnąłem się pocieszająco, aby utwierdzić ją w tym przekonaniu.
            - Postaramy się zrobić wszystko, co jest możliwe, żeby złapać tego drania! – dodał buńczucznie Damon.
            Zaśmiałem się w duchu z postawy przyjaciela, ale nic nie powiedziałem.
            - W takim razie, panowie, sprawa jest wasza, choć nieoficjalnie. Proszę was, abyście wszystko mi meldowali, a teraz… Pewnie chcielibyście obejrzeć ciało.
            Przytaknęliśmy zgodnie, ale zastrzegliśmy, że ona zostaje na komisariacie, zapewniając, iż sami trafimy do kostnicy. Musiałem zamienić z przyjacielem kilka słów, a szeryf nie była osobą, która powinna je usłyszeć. Przynajmniej na razie. Liz Forbes nie zaprzeczała, bo jak się okazało miała mnóstwo papierkowej roboty. W końcu wyszliśmy z budynku i skierowaliśmy się w stronę szpitala, który znajdował się jedynie dwie przecznice stąd.
            Założyłem wokół nas dwóch barierę dźwiękoszczelną.
            - Jak to zrobiłeś? – zapytał zdumiony Damon. Już miałem mu odpowiedzieć, ale dodał – Tylko mi nie mów, że jesteś w jednej trzeciej wiedźmą, bo się załamię.
            Zaśmiałem się gorzko.
            - Nie, nie jestem czarownicą, ale tej sztuczki nauczyła mnie jedna z nich. O ile mnie pamięć nie myli, było to wtedy, gdy wraz z rodzeństwem mieszkałem w Nowym Orleanie, ale o nie o tym mieliśmy rozmawiać. Co sądzisz o tej sprawie?
            - Coś mi tu śmierdzi. Dopiero okiełznaliśmy – wampir zrobił charakterystyczny znak dla przenośni. Uniósł obie ręce do góry i zgiął parę razy palce wskazujące i serdeczne – Katherine, a teraz następny wampir?
            - Mi też coś nie pasuje. Musimy się dowiedzieć, co lub kto za tym stoi.
            Akurat weszliśmy do sali, gdzie trzymano ciała. Młody mężczyzna o bardzo poważnym wyglądzie wysunął jedną z metalowych szuflad i naszym oczom ukazało się przykryte prześcieradłem ciało. Damon wcześniej zahipnotyzował chłopaczka, który nam towarzyszył. Odkryłem ciało i równocześnie opuściłem zasłonę, która oddzielała nasze rozmowy od świata rzeczywistego.  Przyjrzałem się ciału. Była to kobieta po czterdziestce, miała fioletowy odcień skóry i czarne paznokcie, które nie były pomalowane lakierem. Podniosłem jej powiekę i moje obawy się potwierdziły.
            - To nie robota wampira.
            - Jak to nie? Widzisz tutaj… Ślady po kłach – wskazał na szyję denatki – Oprócz tej dziwnej skóry wszystko wskazuje na wampira.
            - Nie, Damonie. To nie wampir – powiedziałem z naciskiem.
            - W takim razie co? – brunet zmarszczył brwi.
            - To Vassain.

~*~

Ethan

            Posprzątałem po śniadaniu, a następnie udałem się pod zimny prysznic. Chcąc, nie chcąc był to najlepszy sposób, aby się ożywić i odświeżyć. Teraz już czysty i dostatecznie rozbudzony ubrałem idealnie wykrojone czarne jeansy i granatową koszulkę polo. Teraz nadszedł czas, abym zajarzał do Katherine.
            Idąc niezbyt jasnym korytarzem myślałem o tym, jak powinienem ją podejść, aby zwróciła braciom pamięć. Zmieniła się, dlatego miałem z nią taki problem. Przez tyle lat nie utrzymywaliśmy kontaktu i momentami jej nie poznawałem. Niektóre cechy u niej zanikły lub nasiliły się, ale przeczuwałem, że gdzieś tam w głębi to dalej ta sama Katherine, którą traktowałem, jak siostrę.
            Zapukałem cicho i otworzyłem drzwi. Nawiasy zaskrzypiały delikatnie, ale był to dźwięk przyjemny dla ucha, a w każdym bądź razie nie obudził jej. Spojrzałem na łóżko. Kobieta jeszcze spała, więc wycofałem się bezdźwięcznie. Nie wiedząc, co robić usiadłem w salonie i nalałem sobie Burbona. W pensjonacie było nadzwyczaj cicho i głucho. Zazwyczaj, a raczej zawsze ktoś się tu kręcił, było słychać rozmowy albo po prostu siedzieliśmy i sączyliśmy sobie whisky. Zawsze był ktoś, z kim można było zamienić słowo. A teraz? Damon, no i zapewne Klaus SA na komisariacie, dziewczyny śpią , a Alaric? To nawet sam nie wiem, bo się nie odzywał. Aha, zostaje jeszcze Stefan, który zniknął przed moim budzikiem. Zgadzam się z Damonem, że blondyn coś knuje. Nie wiem, co ale muszę się tego dowiedzieć.
            - Hej, Ethan – usłyszałem zaspany głos.
            Odwróciłem głowę i zobaczyłem kobietę, która przecierała oczy przegubem dłoni i ziewała.
            - Jak się spało, Eleno? – uśmiechnąłem się ciepło.
            Dziewczyna podeszła i zajęła miejsce obok mnie. Jeszcze raz ziewnęła, tym razem zasłaniając usta ręką. Następnie oparła głowę na moim ramieniu i westchnęła.
            - Okropnie – powiedziała kwaśno – Powiedzieć ci coś w tajemnicy? – przytaknąłem lekko, a dziewczyna kontynuowała – Damon strasznie chrapie.
            Nie wytrzymałem i zachichotałem. Obawiam się, że Eleny jednak to wcale nie śmieszyło, natomiast mnie aż skręcało, żeby nad sobą panować. Musiała też być naprawdę odważna, skoro powiedziała mi coś, tak upokarzającego o starszym bracie. Z pewnością wykorzystam to w przyszłości. Uspokoiłem już się nieco i wypiłem ostatni łyk trunku.
            - Jak sprawa z Katherine? – Elena nie kryła obrzydzenia wypowiadając imię wampirzycy.
            Szkoda, że poznały się w takich, a nie innych okolicznościach, bo są do siebie bardzo podobne. Nawet nie próbują się polubić. Zignorowałem ten nieuprzejmy ton, bo i tak wiedziałem, że nie jestem nic w stanie zrobić w związku z ich relacją.
            - Jeszcze z nią o tym nie rozmawiałem. Staram się opowiadać jej o was, waszych zachowaniach, atutach, pragnieniach… Chcę zainteresować ją innymi ludźmi, aby nie myślała tylko o sobie. Staram się wspominać o tym, że fajnie by było, gdyby Damon i Stefan odzyskali swoje wspomnienia. Rzecz w tym, że udaje mi się wtrącić jedno zdanie, a ona już zmienia temat – westchnąłem i pokręciłem głową – Wiem, że nie mogę rozmawiać z nią na siłę, bo będzie wściekła, rozdrażniona i może zrobić coś, czego później ja nie będę sobie mógł wybaczyć, a co gorsza zostaniemy z niczym.
            - Masz rację. Do niczego jej nie zmuszaj, jeśli zechce, to sama zacznie mówić. Trochę ją nawet rozumiem, bo ja nie lubię, jeśli ktoś mnie do czegoś zmusza.
            Chwilę siedzieliśmy w milczeniu.
            - A tak w ogóle, to widziałeś go dzisiaj? – zapytała Elena.
            - Damona? – przytaknęła – Jedliśmy śniadanie, kiedy zadzwonił do niego telefon, odebrał i okazało się, że to szeryf. Wiem tyle, że znaleziono kolejną ofiarę, a skoro szeryf zadzwoniła do Damona, to najprawdopodobniej oznacza to, że podejrzewają…
            - Wampiry – dokończyła – Cholera! A już myślałam, że będziemy mieć spokój! Pewnie nici z naszego wyjazdu…
            To się dziewczyna zdziwi. Oczywiście, że wiedziałem o planowanym przez Damona urlopie na Hawajach. Zarezerwował apartament niedaleko plaży Waikiki, ale nie mogłem się wygadać Elenie, bo zagroził, że będę cierpiał. Wolałem nie ryzykować i nie narażać się na jego gniew, więc siedziałem cicho. W tym czasie do salonu weszła Katherine.

~*~

Elena

            No pięknie. To teraz się zacznie. Chciałabym traktować ją inaczej, bo wcale nie cieszy mnie fakt o wzajemnym obrażaniu się, ale skoro ona się tak zachowuje, to nie zamierzam być gorsza.
            - Jak tam, gołąbeczki? – zapytała wampirzyca tym swoim ironicznym tonem, ale przez moment w jej oczach dostrzegłam… Hmm… Zazdrość? Tak, Katherine Pierce byłą zazdrosna o Ethana!
            - Bardzo dobrze – ucięłam krótko i uśmiechnęłam się sztucznie.
            Ethan zerkał to na mnie, to na nią i zrezygnowany kręcił głową. Wampirzyca kręciła się po całym pomieszczeniu. Podchodziła do gablot, półek, zdjęć i każdej rzeczy dotykała opuszkami palców. Obserwowaliśmy ją w milczeniu, kiedy nagle odwróciła się, zarzucając burzą swoich ciemnobrązowych loków.
            - Wiecie co? Mam pomysł – przerwała, czekając na naszą reakcję.
            - Jaki? – Ethan odezwał się po dłuższej chwili.
            - Wszyscy dobrze wiemy, że ja i… Elena niezbyt dobrze się dogadujemy, a chciałabym to zmienić. Ethan opowiadał mi o tobie i chcę ci dać szansę – tym razem zwróciła się do mnie.
            - Dać mi szansę? – prychnęłam, ale czym prędzej, ugryzłam się w język.
Coś mi się tu nie podoba, pomyślałam, jednak nie odezwałam się ani słowem.
            „Daj jej szanse. Nie wyczuwam od niej negatywnych wibracji. Spróbujcie się pogodzić” – Ethan mówił do mnie telepatycznie. W pierwszym momencie byłam zaskoczona i spojrzałam na niego, ale on nawet się nie poruszył.
            - Dobra. Co proponujesz? – podejrzliwie zwróciłam się do Katherine.
            - Kino! Pooglądajmy razem filmy!
            - Kath, przecież nie możesz opuścić pensjonatu – Ethan, jak zwykle obiektywny.
            - Coś wymyślimy – powiedziałam szybko – Mam kilka filmów na laptopie. Może coś nam spasuje?
            Wampirzyca zaklaskała dłońmi, nawet zbyt entuzjastycznie, ale Ethan może mieć rację. Może, gdy zaprzyjaźnię się z Katherine, to ona wróci wspomnienia Damonowi? Przeprosiłam ich na chwilę, ponieważ musiałam do niego zadzwonić. Laptopa miałam w domu, a on jedyny mógł po niego zajechać. Odebrał po dwóch sygnałach.
            - Hej, co tam?
            - Będę oglądać z Katherine filmy – powiedziałam prosto z mostu.
            Nastała chwila ciszy.
            - Zaraz, zaraz. Co takiego?
            - No właśnie… Siedziałam z Ethanem w salonie i nagle przyszła, mówiąc, że ma pomysł. Chce się ze mną pogodzić i wymyśliła, że mogłybyśmy oglądnąć razem, jakiś film. Osobiście jej nie wierzę, ale Ethan prosił, abym dała jej szansę. Powiedział, że nie wyczuwa żadnej negatywnej energii, czy coś takiego… Nieważne.
            - Też mi się ten pomysł nie podoba, ale… Ethan tam będzie, tak?
            - Mhm – mruknęłam.
            - W takim razie baw się dobrze, ale uważaj na siebie, dobrze?
            - Jaaasne. Słuchaj, a jak sprawa z tym morderstwem?
            - Skąd…?
            - Obudziłam się – przerwałam mu – I ciebie już nie było. Dopiero młody powiedział mi, że szeryf dzwoniła.
            - Aha. To skomplikowane. Niedługo będę w pensjonacie, to porozmawiamy, teraz muszę kończyć…
            - Poczekaj! Wstąpisz po mojego laptopa, jak będziesz wracał? Ktoś powinien ci otworzyć, jeśli nie, to okno jest otwarte – uśmiechnęłam się.
            - Oczywiście, kochanie. Kocham cię.
            - Ja ciebie też – uśmiechnęłam się i miałam wrażenie, że Damon uczynił to samo.
            Wróciłam do wampirów, którzy nie zmienili nawet pozycji. Poinformowałam ich o tym, że laptop jest załatwiony, a następnie poszłam coś zjeść. Opróżniłam całą lodówkę, a kiedy zobaczyłam, co sobie przygotowałam, pomyślałam, że nigdy tyle nie zjem. Myliłam się! Nie zostawiłam ani jednego okruszka…
            Ciekawe, ile już przytyłam, pomyślałam i westchnęłam.

~*~

Damon

            Katherine i Elena w jednym pomieszczeniu, a na dodatek oglądające film i siedzące blisko siebie? Muszę tam, jak najszybciej wrócić. Siedziałem w Grill’u z Alaricem i popijaliśmy sobie Burbona. Dziwne było to, że Klaus zniknął. Wyjaśnił mi szybko, co to są te Vassa… Coś tam. Aha! Vassainy! Następnie udał się gdzieś i nawet nie raczył powiedzieć, gdzie. Byłem pewien, że nie wyjaśnił mi wszystkiego. Swoimi przemyśleniami podzieliłem się z Rickiem.
            - Klaus nie jest ze mną do końca szczery.
            - Poczekaj chwilę! Najpierw wytłumacz mi, co to są te vassainy – zdziwiło mnie to, że mężczyzna nie miał problemu z zapamiętaniem tej popieprzonej nazwy – Skoro tak się zachował, to musi być to coś ważnego.
            Przytaknąłem.
            - Cytuję: To są wampiry, ale nie płoną na słońcu, nie działa na nie werbena, ani nie zabije się ich drewnem – zrobiłem krótką przerwę, aby Alaric mógł przetrawić tę informację – Zapytałem wtedy, czy istnieją różne rasy wampirów? Bo przecież my też jesteśmy wampirami, ale są sposoby, aby nas zabić. No, a wygląda na to, że ta druga rasa jest nieśmiertelna. Klaus odparł wtedy, że to my jesteśmy tą „drugą rasą” i powiedział, że musi iśc coś sprawdzić. Tyle go widziałem.
            - Czuję, że będą z tego jakieś kłopoty – szatyn westchnął i nieobecnym wzrokiem wpatrywał się w szklankę.
            Żaden z nas się nie odzywał, każdy pogrążony we własnych myślach. W końcu przypomniałem sobie, że miałem jechać do Eleny. Wstałem z krzesła i pożegnałem się z przyjacielem, który postanowił jeszcze tu posiedzieć.
            Na parkingu było pusto, co zbytnio mnie nie zdziwiło, ponieważ ludzie schodzą się tu dopiero na wieczór. Jedynym odgłosem był szelest liści, poruszanych przez wiatr. Zbliżałem się do mojego BMW, a po chwili leżałem na ziemi. W pierwszym momencie nie wiedziałem, co się dzieje. Ktoś uderzył mnie prętem w tył głowy. Wyostrzyłem zmysły i w mgnieniu oka wstałem na nogi. Wiatr wiał w kierunku, z którego wyskoczył napastnik, dlatego go nie wyczułem. Ręką dotknąłem miejsca, w które zostałem trafiony. Nawet nie krwawiłem.
            Dobrze, że mam twardy łeb, bo inaczej straciłbym przytomność, pomyślałem gorzko. Rozglądnąłem się na boki, ale nigdzie nie było widać napastnika. Czułem, że gdzieś się ukrywa.
            - Kici, kici! No wyłaź. Wiem, że tu jesteś – mówiłem, jeszcze spokojnym tonem.
            Kątem oka zaobserwowałem jakiś ruch. Odwróciłem się w tamtą stronę, napinając mięśnie, gotów do ataku. Kolejny szelest. I kolejny. Zaczynałem tracić cierpliwość. Skoro chciał mnie zaatakować, to dlaczego zwleka? Mam go prosić, żeby wyszedł i łaskawie ze mną walczył?
            - Serio, koleś. Chcesz się bić, czy tchórzysz? – zapytałem w pustkę.

            - Proszę… Tylko nie „koleś”.


CZYTANIE = KOMENTOWANIE

23 komentarze:

  1. Cudowny wygląd bloga, a rozdział no normalnie brak mi słów warto było tyle czasu czekać. <33 z wielką niecierpliwością czekam na nn. <33 ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział:) Nowy szablon też mi się podoba. A kim jest ta tajemnicza nieznajoma z końca rozdziału?;)
    Pozdrawiam;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Katrinne zazdrosna o Etana może coś z tego będzie dobrze by było gdyby Elena zaprzyjazniła się z Katrinne ciekawe co to za nieznajomy i czego chce od Damona szablon przepiękny

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest! Super się czytało, nie będę się rozpisywać, bo jestem u kuzynki ;) warto było czekać ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nn, mam nadzieję, że wpadniesz.
      http://tvdopowiadanie.blog.pl

      Usuń
  5. Hej. :D
    Rozdział bardzo fajny, szybko mi się go czytało.
    Kat chce się zaprzyjaźnić z Elką? Ciekawe co z tego wyjdzie.
    Jestem również ciekawa kim jest ten napastnik.
    Czekam na nn i życzę weny. :D
    ___________
    Zauważyłam, że nie masz zwiastuna, dlatego też zapraszam Cię serdecznie na http://swiat-ze-zwiastunow.blogspot.com/, gdzie odbywam staż. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć!
    Ach, w końcu rozdział. Już trochę się niecierpliwiłam, ale warto było. Bardzo, bardzo mi się podoba. Nowa rasa wampirów? Tym to mnie zaintrygowałaś! Świetny pomysł. Kath i Elena razem oglądające film? Jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić. Na pewno będzie ciekawie... :D I kto uderzył mojego Damona! Coś mi się wydaje, że będzie to jakaś fajna laska, która jest tym Vassainem! Oj, będzie się działo. Tylko, żeby nie zaczęła dopierać się do pana D., bo Elka będzie nieźle wkurzona. :D A jestem ciekawa, czy może w Twoim opowiadaniu pojawi się Rebekah, Kol, czy Elijah? To było by fajne. :D
    Ogółem rozdział świetny tylko odrobinę krótki, mam niedosyt. ;)
    Pozdrawiam. :)
    Aha, zapraszam Cię na mojego nowego bloga http://z-pamietnika-mary-jane.blogspot.com/ na którym pojawił się 1 rozdział. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Poprawiony szablon został już zrobiony, poszukaj go na samym końcu notki pod napisem #Edit :)

    http://iwillcatchyouifyoufallszablony.blogspot.com/2013/08/lloro-por-ti-240-245.html

    Pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  8. CZYTAM WIECZORKIEM :)
    Zapraszam na nn na:
    1. double-feeling.blogspot.com
    2. only-one-love.delena.blogspot.com ! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej. :D
    Zapraszam serdecznie na nowy rozdział.

    nie-jestem-nia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapraszam do mnie na nowy rozdział:)
    http://delena-i-love-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. moge urzyczyć ci imienia z mojego bloga proponuje "Chris" moj nazywa sie Damon Jr. Chris Salvatore fajne też jest Aaron

    OdpowiedzUsuń
  12. ZAPRASZAM NA PROLOG NA NOWY BLOG! :)
    OPOWIADANIE FANTASTYCZNE, ALE BARDZO ORYGINALNE :)

    http://you-cant-change-destiny.blogspot.com/

    PS: Przepraszam, że jeszcze nie przeczytałam, ale jak obiecałam, tak to zrobię !

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak obiecałam tak pisze ;)
    CZY KAŻDY TWÓJ ROZDZIAŁ MUSI BYĆ TAK GENIALNY?!
    Fantastycznie i realistyczne opisy, nie da się nudzić.. No po prostu super! :)
    Tak mnie ciekawi co wyniknie z pojawienia się tych vassainów..czy jak im tam ;P extra scena z Alariciem i Damonem.. Wgl sposób w jaki piszesz dialogi...ahhh, perfekcja :3
    Haha, Kath i Elena ;D dooobreee, zasmialam się :D nie wierzę w dobre zamiary Pierce, która jest zazdrosna o Ethana hahahah :D nie podejrzewałabym ;p
    Ciekawi mnie również Klaus.. Rzeczywiście tak jak Damonowi, również mi się wydaje, że on jeszcze coś ukrywa ;p albo po prostu nie powiedział całej prawdy.. A może jest w coś zamieszany? Łooo :3 ja chcę już czytać dalej! *.*
    Imię dła synka Deleny..to poważny wybór.. Musi być epickie <3 myślę, że Ci się uda dobrać odpowiednie ;)
    Chyba tyle.. Dziękuje, że piszesz :)
    Pozdrawiam! :*
    zapraszam na you-cant-change-destiny.blogspot.com prolog :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej. :D
    Zapraszam do mnie na nowy rozdział.

    http://nie-jestem-nia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. nie mogę się do czekać co będzie dalej jeeejkuuu! <3 kiedy nastepny rozdzial? :3333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kończę przepisywać ;) Niestety przez szkołę (czytam Krzyżaków) nie mam tak dużo czasu, ale staram się w wolnych chwilach przepisywać :)

      Usuń
  16. Nie masz zakładki SPAM, więc muszę Ci trochę pozaśmiecać :P

    Zostawiłaś mi swój adres, więc powiadamiam o moim NN na KLARO, zapraszam :)

    http://hate-is-the-beginning-tvd.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Cześć! Sorki za spam! jakbyś miała moment to mogłabyś zajrzeć na bloga mojego autorstwa który jest moim pierwszym opowiadaniem mojemarzenianigdysieniekonczy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Doczekałam się! Przepraszam, że późno komentuje, mam nadzieję, że mi wybaczysz... Super rozdział. Jak mogłaś skończyć w taki momencie,ja się pytam?! Te Vassainy są ciekawe. Czekam na następny rozdział i dużo, dużo weny życzę. Informuj mnie na moim blogu o następnych rozdziałach, proszę. ;)

    Ps. Zapraszam do mnie na następny rozdział, mam nadzieję, że skomentujesz http://szkolamagow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Zapraszam do mnie na nn :D
    delena-different-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Cześć :)
    Zapraszam na pierwszy rozdział na nowym blogu :) zero wampirów, aniołów, wilkołaków.. Oryginalny pomysł :)

    http://you-cant-change-destiny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń