poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział II

Hey! Jak tam u Was lecą wakacje? Bo u mnie coś słabiutko, a szczególnie przez pogodę... Więc siedzę, oglądam filmy i staram się nadrabiać zaległości.
 Oprócz tego zaczęłam grać na gitarze! :D
Jest i nowy szablon! Jak Wam się podoba? ;) 
No OK, OK. Już siedzę cicho, bo pewnie czekaliście na ten rozdział.Więc jest on krótki, ale kolejny będzie dużo dłuższy. Również byt dużo się w nim nie dzieje, jeśli chodzi o akcję, ale za to dużo Deleny <3
Enjoy! ♥


Elena
            Katherine.
Kobieta rzuciła mi kpiące spojrzenie, ale potem natychmiast odwróciła wzrok. Prawą rękę położyła na biodrze, a lewą uniosła do góry i uważnie przypatrywała się swoim paznokciom.
- Mam być w tym domu razem z nią? – powiedziała, a raczej prychnęła.
- Kath! – przerwał jej ostro Ethan.
Chłopak uniósł jedną brew, a na czole pojawiła mu się pojedyncza zmarszczka. Uśmiechnęłam się, bo młody wampir zaczął mnie bronić, a to znaczyło, że lubi mnie tak samo, jak ją. Zrzuciłam z siebie koc i powoli, nie zważając na spojrzenia przyjaciół, wstałam.
Założyłam rękę na rękę i krzywo zlustrowałam ją od góry do dołu.
- Może chcesz wziąć prysznic? – spytałam.
Kobieta ignorując moje pytanie odwróciła się do Klausa i reszty.
- Czyli jestem wolna? – zapytała, ale kilka sekund później uprzytomniła sobie pewien fakt – To znaczy, mam do dyspozycji caaaały pensjonat.
- Ale…
- Jeśli wrócę tobie i Stefanowi wspomnienia, to mnie wypuścicie – dokończył mój sobowtór.
- Dokładnie. Im szybciej to zrobisz, tym prędzej cię wypuścimy. Oczywiście pozostaje kwestia zaufania, a ty pewnie nam nie ufasz – zaczął Damon.
Przytaknęła z aprobatą.
            - Więc Ethan, zaproponował, żeby pozwolić ci rzucić okiem na umysł jego i mój, ponieważ zgłosiliśmy się na ochotników. Wtedy będziesz mieć pewność, że nie mamy złych zamiarów. Teraz decyzja należy do ciebie. My obiecujemy, że cię nie skrzywdzimy, nie zabijemy, nie będziemy cię prześladować, w zamian chcemy tylko nasze wspomnienia.
            Zerknęłam na Katherine. Wyglądała na zamyśloną. Naprawdę szczerze rozważała naszą propozycję. Podeszłam do Damona i chciałam się do niego przytulić, ale mężczyzna dał mi wyraźny znak, abym się powstrzymała. Stanęłam więc obok i czekałam na decyzję wampirzycy.
            - Poczekam. Pomieszkam sobie chwilę z wami i zobaczę, czy mogę wam zaufać. Jeśli będę miała jakiekolwiek wątpliwości, wtedy skorzystam z waszej propozycji. Natomiast nie zamierzam być sztucznie miła – spojrzała na mnie jednoznacznie, a ja rzuciłam jej obojętne spojrzenie.
           
            Po około dwóch godzinach rozeszliśmy się, a dokładniej rzecz ujmując, Klaus odwiózł Bonnie do domu, a następnie wybierał się gdzieś z Caroline. Ethan siedział w salonie razem z Katherine. Słychać było tylko ich śmiechy i chichy, aż ciarki mnie przechodziły, na myśl, że młody wampir tak bardzo lubi tą zdradliwą, wredną i sztuczną szatynkę.
            Damon i ja zamknęliśmy się w pokoju. Leżałam na łóżku w jego objęciach. Byłam wykończona, oczy same mi się zamykały, a co chwilę wydawałam charakterystyczny dźwięk, który nazywają ziewaniem. W końcu oparłam głowę o ramię wampira i zamknęłam oczy.
            - Kocham cię, Eleno. Kocham cię najbardziej na całym świcie, co nie zmienia faktu, że mnie okłamałaś – wyznał chłopak.
            Akurat w tym momencie położyłam się najwygodniej i zaczęłam zapadać w sen. Niestety teraz musiałam się rozbudzić. Zrobiło mi się go żal.
            - Wiedziałeś, że mogę się tak zachować.
            - Tak, wiedziałem. Jednak, myślałem, że jesteś na tyle odpowiedzialna i dorosła, że mogę ci ufać i że mnie posłuchasz. W szczególności, że musisz chronić nie tylko siebie, ale i dziecko – mówił spokojnym, łagodnym tonem. Wolałabym, żeby na mnie nakrzyczał – Przekonało mnie to do tego, że będę musiał mieć cię na oku.
            - Będziesz chodził za mną dzień w dzień, krok za krokiem? – uniosłam głos – Naprawdę? Chcesz mnie kontrolować, co i gdzie robię? Z kim wychodzę? Skoro aż tak bardzo mi nie ufasz, to może to skończmy. Powiem ci tyle – odsunęłam się od niego i usiadłam na łóżku – Pierwszy raz miałeś powód do tego, żeby mi nie ufać. P i e r w s z y raz – podkreślałam każdą głoskę – Naprawdę nie rozumiem. Ja po prostu nie chcę, żeby traktowano mnie, jak inwalidę. Fakt, że jestem w ciąży  niczego nie zmienia! Mogę robić i to dużo pożytecznych rzeczy. Niech nie będą najważniejsze, ale będę czuła się potrzebna! Ciąża nie ma nic do rzeczy! – ostatnie zdanie wykrzyczałam. Po policzkach ciekły mi łzy, chociaż wcale nie chciało mi się płakać. Byłam wściekła.
            Wzrok Damona niczego nie zdradzał. Zacisnął wargi w wąską kreskę i wpatrywał się we mnie. Nawet nie mrugał. Czy on naprawdę nie potrafił zrozumieć tego, że nie jestem dzieckiem?
            - No powiedz coś! – prychnęłam.
            - Ja… - zawahał się, ale po sekundzie dodał - Przepraszam.
            Jego głos był cichy, spokojny, a co najważniejsze szczery. Mężczyzna nie spuścił wzroku. Uważnie obserwował moją reakcję. Jego oczy miały teraz całkowicie czarny kolor, który mnie przerażał. Wtedy nie wiedziałam, czego się po nim spodziewać. Mógł wybuchnąć gniewem, zacząć krzyczeć, ale jasno dać mi do zrozumienia, dlaczego tak postąpił. Natomiast mógł też, tak, jak teraz, być spokojny, cichy, co przerażało mnie jeszcze bardziej.
            - Naprawdę, Eleno. Przepraszam. Nie o to mi chodziło.
            - Nie? No to wytłumacz mi, o co ci chodziło? – mój głos drżał, mimo usilnych prób opanowania go.
            Opuszkami palców musnął moją dłoń. Jego dotyk był delikatny. Po ciele przeszły mnie ciarki, a w brzuchu pojawiło mi się nagle stado motyli, które pod żadnym pozorem nie chciały się uspokoić. Zaczęłam oddychać głęboko, a Damon, wiedząc, jak na mnie działa, kierował się w górę. Czułam, jak gniew ze mnie ulatuje zastąpiony coraz większym pożądaniem. Zaczęłam tracić kontrolę nad swoim umysłem.
            - Przestań! – porwałam rękę.
            Chłopak uniósł delikatnie kąciki ust. Domyślił się, że nie mogę się skoncentrować. Działał na mnie, jak narkotyk. Nie zawsze okazywało się to dobre…
            Otrząsnęłam się z zamyślenia.
            - Słucham – nie zamierzałam mu odpuścić.
            - Chcę zapewnić ci opiekę. Przynajmniej dopóki nie urodzisz.
            - Jaką opiekę masz na myśli? – uniosłam brwi.
            - Taką na jaką się zgodzisz. Nie chcę robić nic, czego wcześniej z tobą nie uzgodnię, rozumiesz? Może powiesz ciotce, że chciałabyś się do nas przeprowadzić? W szkole będzie cię pilnował Ethan – zamierzałam mu przerwać, ale mężczyzna momentalnie położył palec wskazujący na moich ustach – To nie będzie areszt, Eleno. Nie wiemy, co Katherine może ukrywać. Poza tym jesteś sobowtórem, którego krew leczy wampiryzm! Każdy, kto o tobie usłyszy, będzie cię pragnął. Nie wiem w jakich celach, ale to pewniak, Eleno. Proszę, zrozum, że nie mogę pozwolić, żeby coś ci się stało. Nie darowałbym tego sobie i nie mógłbym w spokoju przeżyć następnych lat, stuleci, wieków… Z myślą, że nie przewidziałem danej sytuacji. 
            - Wiesz, że mnie wkurzasz? – zapytałam całkowicie poważnie.
            Kiwnął powoli głową. Miał zacięty wyraz twarzy, więc nie miałam szans w starciu z nim. Najgorszy jest fakt, że nie potrafię z im wygrać. Zawsze musi postawić na swoim, wcześniej oczywiście nawiązuje do tego, żebym była bezpieczna, że nie będzie sobie mógł poradzić beze mnie, że mnie kocha. No i zawsze to na mnie działa. Nie byłam nawet na niego zła. Byłam wściekła na siebie.
            - Idiota – mruknęłam.
            - Najdroższa – odparł, widząc, że się przełamałam.
            - Matoł.
            - Kochana – uśmiechał się coraz szerzej.
            - Arogancki, samolubny i … - nie wiedziałam, co jeszcze wymyślić.
            - Ouu… Tym to mnie uraziłaś – Damon złapał się za klatkę piersiową i udawał oburzonego.
            Nie wytrzymałam i zaśmiałam się gorzko. Dopiero teraz zaczęłam się zastanawiać, co ja powiedziałam. Przecież dla niego były to same komplementy. Muszę kiedyś usiąść i wymyślić, jakieś obrażające go wyzwiska, pomyślałam wtedy.
            Nie zwróciłam uwagi, kiedy wstałam z łóżka. Usiadłam teraz z powrotem, rozmasowując kąciki oczu przy nosie. Czułam na sobie wzrok Damona. Najgorsze było to, że wampir nie musiał mrugać, co…
            - Nie gap się – powiedziałam, siląc się na uprzejmy ton.
            - Ale jesteś, tak piękna, że nie mogę się napatrzeć – odpowiedział niewinnie.
            Poczułam, że się rumienię.
            - Okej, skończmy to, bo zwymiotuję – odparowałam kwaśno.
            - Czekałem, aż to powiesz – westchnął brunet.
            Następnie objął mnie ramieniem i opadliśmy na łóżko. Twarz Damona utkwiła w poduszce. Jego dotyk wywoływał na moim ciele delikatne mrowienie. Miałam na sobie lekko przezroczystą koszulę nocną, więc nogi, uda, ramiona miałam odsłonięte. Mężczyzna ubrany był w swoje czarne jeansy, a góry nie okrywało nic. Przysunęłam się bliżej niego, na co, Damon, spojrzał na mnie. Nasze biodra zetknęły się i wywołały bardzo przyjemne uczucia.
            - Ja też przepraszam, że tak wybuchnęłam. Nie powinnam…
            - Cii… - pogładził mnie po włosach, a następnie jego palce zjechały na moje policzki – Kocham cię i nie pozwolę, żeby coś ci się stało. Tylko to się liczy.
            Pocałowałam go. Była to nasza pierwsza kłótnia i pierwszy pocałunek po niej. Miał on inny smak, ale nie oznacza to, że był gorszy. Był magiczny. Po nim, ślad po naszej kłótni, zniknął, zastąpiony jedynie uczuciem, które między nami wrzało. Ugryzłam jego dolną wargę. Kilka kropel krwi zaczęło spływać po jego brodzie, ale rana natychmiast się zasklepiła.
            - Gryziesz? – zaśmiał się Damon. W tym samym momencie zassał swoją wargę.
             Opuszkami palców starłam szkarłatny płyn z jego twarzy i uwodzicielsko je oblizałam. Mężczyzna położył dłonie na moich udach i posadził mnie na sobie. Oparłam się na jego torsie, następnie pochylona rozwarłam jego usta swoim językiem. Damon jechał rękami coraz wyżej i wyżej, aż zatrzymał się nad pośladkami. Nagle zaczęło mi się kręcić w głowie. Wyprostowałam się i uniosłam wzrok do góry. Serce zaczęło mi walić, jak młotem i nie zamierzało się uspokoić. Spojrzałam na Damona i oddychałam ciężko. Teraz w mojej głowie narodziło się pytanie: czy to z powodu ciąży, czy może brunet tak na mnie zadziałał?
            - Hej, wszystko w porządku? – zapytał zmartwiony.
            Przejechał dłońmi po moich nagich plecach, a ja ponownie zadrżałam. Prawdopodobnie z podniecenia…
            - Zakręciło mi się w głowie… - odpowiedziałam w końcu.
            - Chodźmy spać.
            Przytaknęłam i zaczęłam z niego schodzić. Nie zamierzałam nawet protestować. Widziałam sama, że coś się ze mną dzieje i nie zamierzałam tego bagatelizować. Ułożyłam się wygodnie na łóżku, a Damon starannie i szczelnie okrył mnie pościelą. Pocałował mnie w policzek, następnie zajął miejsce po drugiej stronie. Mężczyzna leżał na boku, twarzą zwróconą w moją stronę i przez pewien czas uważnie się we mnie wpatrywał. Rękę położył na moim brzuchu, ale jego dotyk był kojący i delikatny, tak jakby chciał przytulić również nasze dziecko.
            Uśmiechnęłam się i zamknęłam oczy.

Klaus
            Katherine jest zamknięta, Elenie nic nie grozi, Ethan jest w porządku, więc nadszedł czas na chwilę relaksu. Salon Caroline nie był olbrzymim pomieszczeniem. Skromna sofa, stolik i regał z naczyniami nie sprawiały ogromnego wrażenia, ale było tu czysto, świeżo i co najważniejsze, przytulnie. Na ścianach, parapetach, a nawet w komodzie znajdowało się pełno zdjęć. W większości były to fotografie Caroline, jako cheerlederki, kiedy była małym dzieckiem, z ojcem, z matką… W każdym bądź razie ukazane były wszystkie etapy jej życia. Podszedłem do jednej ze ścian i wziąłem do ręki jedno ze zdjęć.
            Znajdowała się na nim, co najwyżej dwuletnia Caroline podczas kąpieli. Złociste loki, duże zielone oczy i szeroki uśmiech… Wyglądała prześmiesznie, tak słodko i uroczo. Była cała w pianie i widać, że świetnie się czuła.
            - Boże, nie mogłeś znaleźć lepszego zdjęcia? – słysząc głos blondynki odwróciłem się w jej kierunku.
            - Nie jestem Bogiem – wyszczerzyłem zęby – Jeszcze.
            - Nie ładnie tak podglądać kobiet w kąpieli – pokiwała palcem, a następnie wyjęła fotografię z moich rąk i odwiesiła na miejsce.
            Uniosłem brwi i spojrzałem na nią z politowaniem.
            - Wiesz co? Nawet o tym nie pomyślałem – powiedziałem kwaśno.
            - Nie wierzę! – poczułem się urażony, ale kobieta zaraz podeszła do mnie i zarzuciła ręce na moją szyję.
            Przejechałem dłońmi po jej plecach. Caroline pocałowała mnie, a ja odwzajemniłem to. Po chwili zupełnie zatraciliśmy się i nie mieliśmy chwili, aby głębiej odetchnąć. Uniosłem ją, a ona oplotła swoje nogi wokół moich bioder. Trzymałem ją za uda. Kobieta wpiła się w moje wargi. Jedną rękę wsunęła w moje włosy, a drugą zaczęła podciągać w górę moją koszulkę. Zacząłem mieć pewne wątpliwości.
            Oderwałem się od niej i popatrzyłem w jej oczy.
            - Jest twoja mama? – szepnąłem.
            Kobieta oddychała głęboko, ale pokręciła głową.
            - Wróci późno.
            No i moje wątpliwości się rozwiały. Wróciłem do poprzedniej czynności z jeszcze większym pożądaniem i namiętnością, niż wcześniej. Moja koszulka zniknęła. Teraz Caroline błądziła rękami po moim nagim torsie. Nie przerywając pocałunków skierowałem się do jej sypialni. Blondynka była tak lekka, że nie czułem, że ją niosę. Dosłownie, jak piórko. Kopnięciem otworzyłem drzwi, a następnie zamknąłem je w podobny sposób. Obydwoje wylądowaliśmy na łóżku. Zacząłem rozpinać guziki od błękitnej koszuli blondynki, dopóki nie udało mi się jej ściągnąć. Kobieta leżała w czarnym, podkreślającym jej piersi staniku z koronką i jeansach. Ja sam byłem półnagi.
            W pomieszczeniu zrobiło się gorąco. Nie wiem, czy to od naszych nasilających się, ciężkich oddechów, czy rolę odgrywało ogrzewanie, które o tej porze roku powinno się pomału włączać. Przez chwilę próbowałem skoncentrować się na oknie. Siłą woli udało mi się je otworzyć i uderzyło w nas zimne, ale świeże powietrze. Poczułem, że dziewczynę przeszły ciarki, ale wiedziałem, że za chwilę zapomnimy o otwartym oknie. Miałem takie przeczucie, że w końcu do czegoś dojdzie.
            Cholera! A jeśli powtórzy się sytuacja z Eleną? Przecież…
            - Klaus… - powiedziała cicho Caroline – Wampiry nie mogą mieć dzieci, prawda?
            Uff, westchnąłem w duchu, dobrze, że dziewczyna zadała to pytanie. Po czole spłynęła mi kilka kropel potu, otarłem je wierzchem dłoni i uśmiechnąłem się słodko.
            - Znam pewien przypadek…
            - W takim razie nie przestanę brać tabletek – ucięła krótko dziewczyna i wróciła do całowania.
            No to mogę być spokojny. Dziewczyna o wszystkim pomyślała, więc jest w porządku. Trochę denerwuje mnie to, że nie mogę powiedzieć jej o Elenie i Damonie. Musiałem kłamać. Miałem jednak cichą nadzieję, że Elena, jak najszybciej powiadomi znajomych i rodzinę o ciąży. Przecież niedługo zacznie to być widoczne i wszyscy się zorientują.
            Musiałem przerwać moje myśli filozoficzne, które nawiedzały mnie dosyć często, a przynajmniej ostatnimi czasami. Powodem powrotu do rzeczywistości był dotyk kobiety, który poczułem w pobliżu mojej męskości. Caroline rozpinała mój rozporek, więc poszedłem za jej przykładem i zrobiłem to samo u niej. Jednym płynnym ruchem ściągnąłem jej jeansy, oczywiście cały czas zasypywałem ją pocałunkami. Składałem je na jej ustach, szyi, ramionach, rękach… Kobieta raz na jakiś czas wydawała z siebie zduszony jęk zadowolenia.
            Usatysfakcjonowany postanowiłem zrobić kolejny krok. Blondynka w między czasie ściągnęła ze mnie spodnie, zostałem więc w białych bokserkach. Starałem się utrzymać z nią kontakt wzrokowy. Obserwowałem jej reakcję na moje kolejne ruchy, szukając zgody, czy mogę kontynuować. Jedną rękę wsunąłem pod jej plecy i powoli zacząłem rozpinać jej biustonosz. Dziewczyna nie przerywała mi. W dalszym ciągu się całowaliśmy. W końcu udało mi się odhaczyć ostatnią zaczepkę przy jej bieliźnie i wręcz sama Caroline rzuciła biustonosz na ziemię.
            Reszta wieczoru upłynęła nam bardzo miło i… Seksownie. Ostatecznie panna Forbes opadła na poduszkę, a ja wstałem i zacząłem się pomału ubierać. Co chwila zerkałem na zegarek. Dwudziesta druga dwadzieścia. Dwudziesta druga dwadzieścia jeden. Dwudziesta druga dwadzieścia dwa. Dlaczego ten czas tak wolno płynie?
            - Dlaczego już uciekasz? Nie mów, że było aż tak źle – zachichotała blondynka.
            Zapinając rozporek odwróciłem się do kobiety i spojrzałem na nią z politowaniem.
            - Żartujesz, tak? – podszedłem do niej i cmoknąłem ją delikatnie w czoło – Boję się twojej matki…
            - Co?! Wielki i potężny Klaus – pierwotny wampir i pierwsza hybryda na świecie boi się matki swojej dziewczyny? – wyraźnie widziałem, że dziewczyna stara się opanować śmiech.
            - No ona jest straszna… Po za tym, jesteś jej córeczką i…
            - Boi się, że mnie skrzywdzisz? – zaplotła ręce, ale uśmiechała się.
            Przytaknąłem.
            - Ale mnie nie skrzywdzisz, prawda? – usiadła na łóżku, a pościel miejscami odkryła jej nagie ciało.
            Nie odpowiedziałem od razu. Najpierw ponownie skierowałem się w jej stronę, przysiadłem na materacu i ująłem jej dłonie. Była taka krucha i delikatna, ale charakterem mogła zaskoczyć.
            Spojrzałem w jej oczy.
            - Wiesz, że nigdy bym tego nie zrobił.
            - Wiem i właśnie dlatego nie powinieneś się martwić o moją mamę. Ona jest ostra, ale jeśli pokażesz jej, że jesteś porządnym facetem, to… Polubi cię. Z resztą trochę jej o tobie opowiadałam i ona już cię lubi.
            - Opowiadałaś jej o mnie? -  skrzywiłem się.
            Dziewczyna wyszczerzyła zęby w uśmiechu, ale nie odpowiedziała.
            Zapiąłem ostatni guzik od koszuli i stanąłem w drzwiach. Poklepałem się po udach w poszukiwaniu telefonu, znalazł się w tylnej kieszeni od jeansów, więc byłem gotowy do wyjścia.
            - Zadzwonię później – rzuciłem na odchodnym i po chwili już mnie nie było.


Damon
            - Tato!
            Zmarszczyłem brwi. Co to za głos?
            - Tato! No tatusiu! Prooooszę!
            Powoli otworzyłem oczy. Rozglądnąłem się na boki i ze zdziwieniem uznałem, że nie jestem w pensjonacie. Przede mną stał olbrzymi dom. Miał beżowe, gładkie ściany z drewnianymi elementami, które nadawały mu pospolitego wyglądu, jednak gdyby ktoś przystanął i przyjrzał się dokładniej, zauważyłby, że jest to bardzo bogaty dom. Po lewej stronie rozciągał się dość duży las. Niektóre krzaki, chociaż można nazwać je chwastami, zaplotły się o płot i obrosły go tak, że wyglądał, jak zielona ściana. Po prawej, paręset metrów dalej widać było inne domy. Wyczuliłem słuch i zdołałem usłyszeć, że nikt tam nie mieszka. Jak na razie, ponieważ jest to naprawdę ładna okolica. Zdałem sobie sprawę, że właśnie tak wyobrażałem sobie mój wspólny dom z Eleną.
            - Taaato?! Nie ignoruj mnie!
            Spojrzałem w stronę, z której dochodził piskliwy głosik. Była to, na oko, pięcioletnia dziewczynka, z blond włosami, sięgającymi jej do ramion. Miała na sobie błękitną sukienkę, a w rękach trzymała świeżo zerwane kwiaty. Jak na jej wiek, to była naprawdę bardzo ładna. Okrągła twarz, mały nosek i niesforne kosmyki włosów, które, pod wpływem wiatru, wpadały jej do oczu. Oczy… Dopiero teraz spostrzegłem, że jej oczy były niesamowicie jasnoszare, ale delikatnie, zależy pod jakim kątem się patrzyło, wpadały w odcień równie jasnego błękitu.
One są bardzo podobne do…
- Obrażam się! – krzyknęła dziewczynka.
Była solidnie wkurzona. Teraz prychnęła i stanęła tyłem, zadzierając nosek do góry. Uśmiechnąłem się, chociaż w dalszym ciągu nie wiedziałem, co tutaj robię. Odwróciłem się za siebie, ponieważ miałem jakieś nieprzyjemne wrażenie, że ona mówiła do mnie. Chciałem się upewnić. Otworzyłem szeroko oczy widząc znanego mi mężczyznę.
- Żartujecie sobie! – powiedziałem do siebie z wielką irytacją.
            Jednakże nie doczekałem się niczyjej reakcji, ponieważ ze snu obudziły mnie pierwsze promienie słońca, które wpadły przez duże okno w mojej sypialni. Usiadłem na łóżku i kilka razy zamrugałem oczami, aby sprawdzić, czy aby na pewno jeszcze nie śpię. Kiedy odzyskałem ostrość widzenia spojrzałem na miejsce, gdzie powinna znajdować się Elena. Niestety było puste. Jedyny ślad, jaki zostawiła po sobie szatynka to wgniecenie w poduszce.
            Wstałem i jednym ruchem ręki zasłałem łóżko. Następnie lewą rękę oparłem o biodro, a prawą przeczesałem swoje włosy, które po nocy były totalnie nieułożone. Dopiero zaczynało świtać, więc było bardzo wcześnie. Spojrzałem na zegarek w komórce i faktycznie. Wskazywał on godzinę piątą pięćdziesiąt cztery. W ogóle, jak to możliwe, że się obudziłem? I gdzie jest Elena?
            Wiedziony zmysłem skierowałem się do łazienki, gdzie moje domysły się rozwiały. Zastałem kobietę pod prysznicem. Nie usłyszała nawet, kiedy otworzyłem drzwi, więc pokazując swoją wredniejszą stronę i nie zważając, że mogę wszystkich obudzić, trzasnąłem drzwiami. Zgodnie z moimi oczekiwaniami, dziewczyna odwróciła się gwałtownie, wydając przy tym niezidentyfikowany odgłos, coś na kształt cichego pisku. Odruchowo starała się zasłonić swoje nagie ciało, ale widząc, że to ja, zmarszczyła brwi i gniewnie wyszła z kabiny, wcześniej owijając się białym ręcznikiem.
            - Wiesz, że mogłam się poślizgnąć, upaść, rąbnąć głową o podłogę i no nie wiem… Umrzeć?! Nie jestem jakimś wampirem, który niczego się nie boi i ma lepszą koordynację ruchową!
            - Dzień dobry, kochanie – uśmiechnąłem się z triumfem.
            Kiedy Elena złościła się na mnie, była jeszcze bardziej pociągająca niż zwykle. Nie miała pojęcia, że tak o niej myślę, dlatego też zazwyczaj mi się obrywało, ale nie robiłem z tego afery. Zazwyczaj obracałem kota ogonem i słodziłem jej komplementami. Dziewczyna była jeszcze bardziej zirytowana, ale w końcu odpuszczała i wszystko wracało do normy. Jednak tym razem, dała za wygraną od razu.
            Odetchnęła głęboko i wystawiła ręce do uścisku. Zrobiłem to samo i w końcu dziewczyna wylądowała w moich objęciach.
            - Ej! Jesteś cała mokra – zupełnie zapomniałem o tym fakcie.
            Odsunąłem ją od siebie. Dziewczyna zlustrowała mnie wzrokiem i zrzuciła z siebie ręcznik. Kokieteryjnym krokiem weszła z powrotem pod prysznic, palcem dając mi znak, żebym do niej dołączył. Oczywiście zgodziłem się bez gadania. Ściągnąłem z siebie bokserki i w ciągu niecałej sekundy, gorąca woda zalała moje ciało. Jednak nie to było powodem, przez który zrobiło mi się duszno i gorąco. Przejechałem dłońmi po nagim ciele Eleny, z którą obsypywaliśmy się namiętnymi pocałunkami. Przycisnąłem szatynkę do ściany i na moment oderwałem się do niej. Nasze czoła się stykały, a ja wpatrywałem się w jej cudowne, brązowe oczy.
            - Śniło mi się coś dzisiaj – powiedziałem po chwili.
            - Co takiego? – zapytała dziewczyna i opuszkami palców dotknęła mojego brzucha.
            - Śniło mi się, że stałem w ogrodzie olbrzymiego i pięknego domu. Przede mną stała mała dziewczynka, nie wiem mogła mieć pięć, czy sześć lat – Elena zmarszczyła brwi, rozumiejąc pomału do czego zmierzam – Parę razy wołała „Tato!” i miałem wrażenie, jak gdyby było to skierowane do mnie.
            - Ale?
            - Poczekaj. Miała takie same oczy, jak ja, a przynajmniej bardzo podobne, chociaż stała daleko, więc nie jestem pewien, no, ale wracając… Coś mi nie pasowało, a dokładniej to, że miała blond włosy. A kiedy się odwróciłem, żeby sprawdzić, czy za mną ktoś jest… Obudziłem się. To znaczy, ja się odwróciłem i zobaczyłem kogoś, ale nie pamiętam kto to był, więc równie dobrze mogła mi się śnić nasza córka, co nie jest do końca powiedziane.
            - To będzie chłopiec – stwierdziła stanowczo kobieta.
            - Skąd ta pewność? – uniosłem brwi i uniosłem kąciki ust.
            - Nie wiem, ale czuję to – wzruszyła ramionami – Zimno mi. Może włączysz z powrotem wodę?
            Okazało się, że niechcąco oparłem się o kran i zamknąłem natrysk. Czym prędzej uruchomiłem go ponownie, ale wcześniej pocałowałem szybko Elenę. Dziewczyna wzięła cudownie pachnący żel pod prysznic i namydliła moje ciało, natomiast ja jej. Na początku rozkoszowałem się jej dotykiem, ale pozostawałem skupiony, aby w równym stopniu opętać jej zmysły. W końcu zbliżyłem się, aby ją pocałować, ale dziewczyna okazała się szybsza. Zamydloną ręką dotknęła moich ust, pozostawiając na nich i w nich sporo piany. Wyplułem ją szybko i zacząłem pocierać wargi wierzchem dłoni. Skrzywiłem się, ponieważ mydło naprawdę nie smakuje zbyt… Smacznie.
            - Co to miało być? – powiedziałem oschle.
            Dziewczyna wybuchnęła śmiechem, a następnie wyszła z kabiny. Powędrowałem za nią z gorzką miną, starając się wszystkimi możliwymi sposobami pozbyć się smaku żelu pod prysznic. Pierwsze, co zrobiłem to wyciągnąłem z szafki Burbona i z gwinta pociągnąłem parę łyków, co od razu poskutkowało. W międzyczasie dziewczyna ubrała się jeansy i moją czarną koszulkę. W tej chwili stała przed lustrem i rozczesywała mokre włosy.
            - Już nigdy cię nie pocałuję – rzuciłem ponurym tonem.
            Skrzyżowałem ręce i wpatrywałem się w dziewczynę. Wiedziałem oczywiście, że to kłamstwo i ona pewnie też, ale choć przez chwilę chciałem dać jej znać, że mnie uraziła.
            - No trudno. Może to przeżyję – powiedziała beznamiętnie, nawet na mnie nie patrząc.
            Stałem tak teraz w samych czarnych spodniach i opuściłem ramiona. Myślałem, że bardziej się przejmie moją groźną, a ona totalnie nic sobie z niej nie zrobiła. Wkurzyłem się i w wampirzym tempie podbiegłem do niej. Nie zdołała nic zrobić, kiedy w mgnieniu oka, a może nawet szybciej, złożyłem na jej ustach długi pocałunek.
            - Twoje „nigdy” to naprawdę bardzo długo – rzekła ironicznie, ale uśmiechnęła się ciepło.
            Zostawiłem to bez komentarza.

CZYTANIE = KOMENTOWANIE

__________

 Teraz mam taką sprawę. 
Jeśli chcecie być informowane o nowych rozdziałach proszę zapiszcie się

TUTAJ

Chcę powiedzieć tylko, że ułatwicie mi tym pracę, nie będę musiała się głowić, kto naprawdę czyta tego bloga, a kto nie :)
Więc po prostu z góry dziękuję ♥

27 komentarzy:

  1. Dopiero teraz się skapnęłam, że piszesz drugą część. Delena i Klaroline (czy jak to się tam pisze) nadal jest super. Ciekawa ta sytuacja z Katherine.

    Zapraszam do mnie na następny rozdział. Mam nadzieję, że nadrobisz mojego bloga i skomentujesz http://szkolamagow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. przełom u Carolinne no w końcu już myślałam,że nigdy tego nie zrobią rozbawiło mnie to już nigdy cię nie pocauje i ta piana w ustach Damona po prostu boskie wyśli tą część do produkcji serialu jest ekstra

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny rozdział :)
    Zapraszam na mojego blog na pierwszy rozdział.
    Pozdrawiam.
    http://everythingwouldbefine.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Super !
    Może wpadniesz do mnie ? :)
    Zależy mi na Twojej ocenie ;d
    http://third-timee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ile ja się naczekałam na ten rozdział! xD Ale w końcu jest i się z tego powodu bardzo cieszę. Okropnie podobają mi się sceny Deleny! :D I Klaroline też! A ten sen Damona! Hmm, na myśl przyszło mi, że to może być córeczka Caroline i Klausa! O,o Ale od razu się rozmyśliłam. xD Kath w Twoim wydaniu bardzo mi się podoba. :D Aha, i jeszcze jedno nominowałam Cię do Liebster Blog Award, szczegóły u mnie: http://damon-elena-inna-historia.blogspot.com/ . :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapraszam na JEDYNKĘ na nowym blogu :)
    http://only-one-love-delena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. W końcu miałam wolną chwilę i mogłam zabrać się za czytanie.
    Rozdział cudowny jak zawsze, warto było trochę na niego poczekać. :D
    Sceny Deleny w Twoim wykonaniu są nieziemskie. Uwielbiam je!!!
    Sytuacja Kat bardzo mnie zainteresowała.
    Czekam na nn i życzę Ci dużo weny. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. O BOŻE!
    Przepraszam, że tak późno komentuje, no ale jakoś tak wyszło, niefortunnie..
    Ah, cudeńko! Nie wiem ile razy już ci powtarzałam, że twoja Delena jest najlepszą jaką czytam? Po prostu ją ubóstwiam! Świetnie ją opisujesz, tak realistycznie, to jest największy plus, realność! Wszystko sobie wyobrażam, twoje opisy są jasne, dojrzałe. No nie wiem co jeszcze napisać.. Hm.. Trzymaj tak dalej! W sumie tego też nie muszę ci mówić, bo jakby z rozdziały na rozdział twoja Delena niby się nie zmienia, a jednak jest jakaś taka lepsza! Lepsiejsza :D
    Bardzo się cieszę, że założyłaś tak jakby nowy blog, mam nadzieję, że szybko się z nim nie pożegnamy :)
    Pozdrawiam serdecznie i ściskam ♥ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na NN! Kluczowe momenty, dużo emocji i aż dwie śmierci!
      http://hate-is-the-beginning-tvd.blogspot.com/

      Usuń
  9. Zapraszam na następny rozdział. Mam nadzieje ze skomentujesz http://szkolamagow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Część! Jestem tu nowa. Przeczytałam całe Twoje opowiadanie i kompletnie je ubóstwiam! A co Ty na to, by Elena miała bliźnięta? Damonowata dziewczynka i Elenkowaty chłopiec?
    Pozdrawiam i czekam na nowy rozdział. Dużo weny życzę!
    my-first-vampire-story.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej. :D
    Zapraszam do mnie na nowy rozdział.
    http://nie-jestem-nia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapraszam na NN na bloga o trójkącie z Elijah, Katheriną i Eleną!
    http://double-feeling.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej :D
    Zapraszam do mnie na nn :D
    delena-different-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Delena boska :-) czekam na tego chłopczyka.
    Nawet nie wiesz jak się ucieszyłam, czytając na górze szablonu: ,,jaki ojciec taki syn'' ;*!!!!!
    Piiiiiisz! I Zapraszam do siebie:
    http://tvdopowiadanie.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Zapraszam na drugi rozdział :)
    http://only-one-love-delena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej. :D
    Zapraszam do mnie na nowy rozdział.

    http://nie-jestem-nia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Hej! :D
    Zapraszam do mnie na nn. :D
    delena-different-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. hejka!
    Zapraszam na http://nie-wolno-igrac-z-ogniem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Kocham !!! NEXT !!! Prosze NEXT !!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Hej! :)
    U mnie nn :D
    Zapraszam!
    delena-different-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Droga pepsi light,
    Twoje zgłoszenie o szablon zostało przyjęte, obserwuj blog. Nie długo powinna pokazać się notka z twoim szablonem :)
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, że zainteresowałaś się tym zamówieniem. Oczywiście bloga obserwuję :))

      Usuń
  22. Zapraszam do mnie na NN:)
    delena-i-love-you.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Zapraszam na only-one-love-delena.blogspot.com ! :) Spodoba CI się :)


    NN równiez na KLARO: hate-is-the-beginning-tvd.blogspot.com
    I ELIJAH-KATHERINE-ELENA double-feeling.blogspot.com

    ZAPRASZAM! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. U mnie NN. :D
    Zapraszam!
    delena-different-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń